sobota, 30 grudnia 2017

Paris



W tym roku wiele się u mnie zmieniło, ale zdecydowanie najlepsza była końcówka i wyjazd do Paryża. Niepozorne kilka dni zamieniły się w celebrowanie zaręczyn! Mój narzeczony naprawdę mnie zaskoczył! 


Oczywiście powiedziałam: tak!!






Nocą Paryż jest naprawdę cudny. 




























Dla tych, którzy dotrwali do końca i nie znudzili się przeglądaniem zdjęć przygotowałam krótki opis wyjazdu.

Ja do Paryża przyleciałam w konkretnym celu a dokładnie na wystawę Diora, ale o niej zrobię osobną relacje w następnym poście.


Preferuje tanie podróżowanie, bo to co zaoszczędzam wydaje na kolejny wyjazdy.

Do Paryża lecieliśmy z Modlina- na bilety wydaliśmy około 260 zł na osobę. Oczywiście da się taniej! 

Nasz samochód zostawiliśmy grzecznie na parkingu Parkuj i leć, gdzie czekał na nas do naszego powrotu. Cena 35 zł za cały pobyt.

Z lotniska Beauvais skorzystaliśmy z transferu w tą i z powrotem od Bus Paris.
Generalnie w Paryżu jest bardzo dużo polskich kierowców, którzy przewożą ludzi z lotniska w bardzo atrakcyjnych cenach.

Nocleg- Zdecydowanie polecam Pokoje w Paryżu i Magdę, która niesamowicie dba o gości!
Kiedy wpisałam adres w mapkę google, to wydawało mi się strasznie daleko od centrum. Nic bardziej mylnego. Odległość pokonuje się w szybkim dystansie przez kolejkę, która znajdują się obok domu- niczym nasza skm.

Jeśli chodzi o poruszanie się po mieście to zdecydowanie można powiedzieć, że przeszłam go na piechotę. Jedynie na dotarcie do naszego pokoju, zaopatrzyliśmy się w karnet na 10 biletów. Na 3 dni spokojnie starczyło dla naszej dwójki.
Bilet na kolejkę skm łaczy się z jednym przejazdem metrem i masz na to 1,5 godz, więc nie potrzebujesz do tego kolejnego biletu.

Pogoda nas nie dopieściła, przez co nie zrobiłam do końca tego co chciałam, ale nie to sie liczy.
Na pewno niebawem tutaj wrócimy!!

poniedziałek, 16 października 2017

this moment






Dziś chcę poruszyć dosyć ważną dla mnie kwstie i jest nią pewność siebie. 

Ostatnio przeszłam długą drogę, by poznać samą siebie i swoje możliwości. W tych obserwacji zauważyłam, że bardzo często sama sobie podcinałam skrzydła. Wmawiałam sobie na starcie, że nie umiem, nie nadaje się i nie pasuje do miejsca, w którym chciałabym być. Trochę jest to kwestia użalania się nad sobą i z tego co zauważyłam to większość z nas ma z tym problem. 

Przez brak pewności siebie traciłam mnóstwo okazji na zmiany, trzymając się blisko tego co już miałam i znałam. Z prespektywy czasu wiem, że nic nie daje większego przygnębienia niż niespełnione marzenia, które gdzieś z tyłu głowy w ciągu dnia nieustannie wracały. Ile można było zaczynać Sylwester poczuciem, że znowu i tym razem nie udało się nic spełnić z naszej listy planów na Nowy Rok. 

To niesamowite, ale w pewnym momencie dostałam olśnienia, by porzucić wszystko co nie daje mi szczęścia. Jasne, moje obawy nadal nie zniknęły, ale co ma być to bedzie. Przestałam udowadniać każdemu ile jestem warta i skupiam się wyłącznie na sobie. Moje efekty przyjdą z czasem i potem będę odcinać kupony od tej ciężkiej pracy.
 Wszystkie negatywne słowa zamieniłam na „spróbuje’’,  „dam radę” , „nie poddam sie tym razem”, „jeszcze nie teraz”. Często sobie myśle, co by było gdybym dziś miała umrzeć, czy bym była zadowolona ze swojego życia… Zawsze odpowiadałam sobie, że nie i to mnie chyba najbardziej zmotywowało. Nie znasz dnia i godziny, kiedy ciebie zabraknie, wiec trzeba wziąć się w końcu w garść. 


Praca nad sobą jest niezwykle cieżka i nie przychodzi z dnia na dzien. Innym udaje się szybko zebrać do kupy, inni potrzebują więcej czasu i doświadczeń. 
Jedno jest pewne, że przez brak pewności siebie i akceptacji nie pojdziemy do przodu. Nie uwierzymy w swoje możliwości i cele.  
Nie jest ważne ile mamy pieniędzy, znajomych na Facebooku, jak wyglądamy,  w co sie ubieramy, ile wydajemy miesiecznie na restauracje i inne pierdoły, jeśli w głębi duszy nie czujemy, że idziemy w dobrą strone- w stronę naszej wymarzonej przyszłości. 











Wielka bluza xxl- lump / buty: Deezee / spodnie: Reserved

wtorek, 3 października 2017

enough





Nachodzi mnie ostatnio na głębokie przemyślenia na temat mojego życia i osób, które się w nim znalazły. Większość z nich zazwyczaj próbowała mieć wielki wpływ na to co robię i jak wyglądam. Zawsze znalazł się ktoś kto wyśmiewał, krytykował i mówił co myśli. Jednemu nie pasowało, że nic nie robię w swoim życiu, drugiemu, że robię za dużo rzeczy na raz a jeszcze kolejnej osobie, że jestem za blada, za mało się uśmiecham lub za bardzo przesadzam. Najlepsze są słowa, których nie cierpię słyszeć najbardziej na świecie: „ja na Twoim miejscu bym tak nie zrobiła’’ lub "ja na Twoim miejscu bym tak nie chciała’’.  Halo, nigdy nie będziesz na moim miejscu!
 Nie oszukujmy się, każdy ma w swoim otoczeniu takie osoby, które mówią Ci jak masz żyć. Czy to ktoś z rodziny- rodzice, babcie, przyjaciele, koleżanki czy znajome. Wszyscy komentują w około każdy Twój ruch. Nie trzeba być znanym, by być w ogniu krytyki lub wiecznie obgadywanym. Wszystkim się wydaje, że wiedzą wszystko lepiej od nas samych. My słuchamy tych rad, bo myślimy, ze są dobre. Pozwalamy im na to i robimy to co chcą. Gdy się nawet nie obejrzysz okazuje się, ze ktoś Ci czegoś zazdrości lub dla samej zasady chce żeby nie wiodło ci się dobrze, bo jemu nie wychodzi. Nie mówię tutaj akurat o rodzinie, chociaż podobno z nią żyje się dobrze tylko na zdjęciach. 
Starałam się zawsze być świadoma tego co robię, by zawsze być zgodna sama ze sobą. Owszem, pewne słowa docierały do mnie głęboko i miały nie mały wpływ na moje decyzje. 
Teraz wiem, że nikt nie ma prawa mówić Ci kim masz być. Nikt nigdy nie będzie w naszej skórze i nie przeżyje za nas życia. Jeśli następnym razem Twoja bliska osoba powie Ci, np. że chce jechać na koniec świata (daje przykład) to ciesz się jej szczęściem i nie biadol, że zginie, że ją porwą albo nie zazdrość jej, że ona chcę jechać, ma chęci i kasę a Ty nie masz za co. Nie masz prawa oceniać jej, że jest szalona i głupia, skoro Ty siedzisz na kanapie i jedynym wysiłkiem na jaki sobie pozwalasz to wstanie w poszukiwaniu pilota do telewizora. Jeśli ludzie mają odwagę spełniać marzenia i robić to co chcą, to zostaje nam brać z nich przykład. 

Dziś czym więcej ludzie do mnie mówi, tym bardziej przestaje ich słuchać. Nie dlatego, że nie obchodzi mnie ich zdanie, bo znajdą się też tacy, co będą mieli racje, ale pozwalam sobie rozwinąć skrzydła i w końcu żyć tak jak chcę.













sukienka: fashionmia  / buty: aldo/ naszyjnik: zara / torba: mohito 

wtorek, 22 sierpnia 2017

space magic





Pewnie zauważyliście, że jest mnie tutaj mniej niż zawsze. Wiąże się to z tym, że postanowiłam wziąć sprawy w swoje ręce i zaczęłam w końcu robić to co zawsze chciałam. Spełnianie marzeń jest niestety bardzo pracochłonne i wymaga nie lada skupienia, by osiągnąć swój cel. Grunt, by się nie zniechęcać! 

Oczywiście w wolnych chwilach, będę tu wracać i może zaproponuję coś więcej, niż tylko stylizacje. Co Wy na to ? 






sukienka: h&m / buty: ccc